Powrót                                                                                   

 

 

 

Apacze przeciwko Apaczom,

a Geronimo przeciw wszystkim

„Apacz” to dwumotorowy śmigłowiec bojowy produkowany przez Boeinga. Użyty po raz pierwszy na Panamie w 1989 r. służy w wojnie z terroryzmem wszędzie tam, gdzie okazuje się ona konieczna.

Jednak nie doskonałość techniczna tego helikoptera ani jego wyczyny nas tu interesują, lecz jego nazwa. Gorzkim bowiem zrządzeniem losu śmigłowce używane w walce z terroryzmem ochrzczono imieniem ludu, który według białych osadników dopuszczał się najgorszego terroru wobec cywilizowanych chrześcijan i to bez żadnego powodu. W Apaczach widziano dzikie bestie zdolne do największego okrucieństwa, a ów stereotyp ukuty w latach pogardy, nienawiści i fanatyzmu funkcjonuje wśród amerykańskich wojskowych i polityków do dziś, co unaoczniła nam operacja zgładzenia Osamy bin Ladena, któremu przydano na tę okoliczność imię Geronimo.

Prawda, można przytoczyć wiele przykładów okrucieństw popełnionych przez Apaczów, gdyż wszystkie zostały odnotowane przez białych kolonizatorów i opublikowane na łamach ich prasy. A prasę Apacze mieli w owym czasie fatalną. Powszechne było przeświadczenie, że niezrozumienie przez Indian dobrodziejstw cywilizacji świadczyło o ich intelektualnej i rasowej niższości, i w pełni usprawiedliwiało zarówno zabór ziem, jak i ekspedycje karne, masakry i pacyfikacje.

Zdawać by się mogło, że Apacze, którzy przeżyli czystki, do jakich uprawniło białych Objawione Przeznaczenie1, nie stanowią dziś żadnego zagrożenia. Dawne ziemie Apaczów nazwano przecież imieniem Cochise’a, wydano znaczek pocztowy upamiętniający Geronima, a bojowym śmigłowcom nadano imię tego ludu.

Ostatnio jednak wszystko zaczyna się mylić. Jaką wagę ma znaczek pocztowy wobec przeświadczenia wojskowych i polityków, że nie ma różnicy między Geronimem, a terrorystą wszechczasów, bin Ladenem? Na temat ten nie wypowie się już poległa absurdalnie w Iraku Indianka Hopi, Lori Piestewa, nikt też nie zapyta o zdanie indiańskich morituri walczących w szeregach amerykańskiej armii tylko dlatego, że poza armią nie ma dla nich pracy. Zły duch Geronima wydostał się z lampy Aladena i nęka potomków dawnej kawalerii. Likwidując herszta terrorystów, amerykańscy wojskowi ogłosili jednocześnie śmierć nękającego ich demona („Geronimo — wróg zabity podczas akcji”), jakby żałując, że sto trzydzieści lat temu nie można było wysłać Apaczów przeciwko Apaczom i rozprawić się z Geronimem równie skutecznie, jak rozprawiono się z bin Ladenem. Oczywiście, sprawa nabierze zgrzytliwego wydźwięku, gdy Apacze z Arizony i Nowego Meksyku zaprotestują przeciwko podobnemu traktowaniu człowieka, który walczył z terrorem najeźdźców. Możemy jednak spać spokojnie — nikt w Kongresie nie będzie zawracał sobie tym głowy. Podobnie jak nikt w Kongresie nie zawraca sobie głowy protestami Apaczów przeciwko nielegalnym przelotom Apaczów nad ich terytorium. Nie ma o co robić szumu. Jeśli Apacze mogą zakłócić spokój Apaczów, a duch Geronima nie daje spokoju amerykańskim wojskowym, to tylko dlatego, że spadkobiercy dawnej kawalerii nie umieją sobie poradzić z własną przeszłością.



1 Doktryna ekspansjonistyczna „Objawionego Przeznaczenia” (Manifest Destiny) Stanów Zjednoczonych została opracowana w roku 1840  i stała się dewizą prezydenta Jamesa K. Polka (1845 – 1849). Autorem sloganu jest John O’Sullivan, który postawił sobie za zadanie „zagrać na strunie geniuszu demokratycznego tej epoki i tego kraju”. W 1844 r. napisał:  „Naszym Jawnym Przeznaczeniem jest doprowadzić do dominacji i zawładnięcia całym kontynentem, jaki dała nam Opatrzność, aby zrealizować wielkie doświadczenie wolności i federacyjnej autonomii, do którego jesteśmy powołani”.

 ***

Apacze mają swoją wersję terroryzmu

 

„Walczymy z terroryzmem od 1492 roku”. Pierwszy z prawej to Geronimo.

________________________

©Zofia Kozimor

 

   Powrót

Do góry