Powrót                                           

 

 

Mangas Coloradas

(1790 - 1863)

Sergio Macedo"Victorio, Mangas Coloradas, Nana".

Najwybitniejszy, obok Cochise’a, wódz Apaczów Chiricahua. Stał na czele odłamu Chihenne. Olbrzym mierzący dwa metry wzrostu. Nieprzeciętny wojownik, mądry polityk, prawdziwy mąż stanu. Dla dobra swojego ludu starał się sprzymierzyć odłamy Apaczów. Wobec zdrad i masakr popełnionych przez Meksykanów nie godził się na żadne z nimi negocjacje i prowadził konsekwentną politykę wojny. Amerykanom udzielił dużego kredytu zaufania i przez wiele lat żył z nimi w zgodzie. Do wojny z Amerykanami pchnął go incydent z Bascomem na Przełęczy Apaczów, którego ofiarą padła rodzina Cochise’a. Postać tragiczna. Skromny, ceniący spokój i ciszę, stał się uosobieniem okrucieństwa i nieprzejednania w wyniku niezrozumienia, podłości i agresji białych. Pod koniec życia, gnębiony poczuciem bezsilności i fatalizmu, popadał w stany depresyjne. Zamordowany został w 1863 roku przez tępych, tchórzliwych żołdaków, gdy sam, bez broni, udał się na rozmowy z grupą poszukiwaczy złota.

Zamordowanie bezbronnego Mangasa Coloradas nie wystarczyło Amerykanom. Po kilku dniach żołnierze wykopali jego zwłoki, odcięli głowę, wygotowali ją, a czaszkę odesłali do Nowego Jorku. Rok później znany frenolog odkopał zwłoki raz jeszcze, a ponieważ czaszki już nie było, zadowolił się kością udową. Czy czaszka Mangasa Coloradas ozdobiła nowojorskie muzeum jak niegdyś szkielet Saartjie Baartman, „hotentockiej Wenus”, ozdobił Muzeum Człowieka w Paryżu? Francuzi oddali szczątki nieszczęsnej kobiety Republice Południowej Afryki, gdzie pochowano ją z honorami. Czy szczątkom Mangasa oddano ostatnie honory, czy też wyrzucono je na śmietnik? Okaleczenie ciała Mangasa Coloradas było dla Apaczów traumatycznym szokiem, wierzyli bowiem, że ich ukochany wódz przez całą wieczność pozostanie ułomny. Trudno się dziwić, że Apacze do dziś trzymają w ścisłej tajemnicy miejsce spoczynku Cochise’a.

Robert Haozous: „Mangas Coloradas”, 1990 r.

Robert Haozous, rzeźbiarz Chiricahua, syn słynnego Allana Housera, zwrócił niejako Mangasowi uciętą głowę. Wyraził też z niezwykłą siłą szok i ból Apaczów, dla których Mangas Coloradas pozostaje postacią emblematyczną, wybitnym wodzem, kwintesencją cnót Chiricahuów. Zauważmy, jak bardzo ta czaszka jest żywa. Dzika furia maluje się w zwężonych kocich oczach, wyszczerzonych kłach drapieżnika, który szykuje się do skoku. Czaszka bezbronnej ofiary jest jednocześnie wizerunkiem wojownika, uzbrojonego żołnierza gotowego oddać ciosy.

Bibliografia:

1. Edwin R. Sweeney, Mangas Coloradas. Chief of Chiricahua Apaches, University of Oklahoma Press, Norman, 1998.

________________________

©Zofia Kozimor

 

   Powrót

Do góry