Powrót                                            

 

 

  

Przekleństwo Winnetou

 

Czym wytłumaczyć fakt, że w Polsce, gdzie powieści o Winnetou były i ciągle są bardzo popularne, wychodzi tak mało książek o Apaczach? Obok dziennika Geronima spisanego przez Barretta[1], którego polskie wydanie sięga roku 1975 i jest nie do znalezienia w księgarniach, oraz książki Donalda Worcestera Apacze, Orły Południowego Zachodu[2], za publikację której wydawnictwu Tipi należy się chwała, na temat Apaczów, ich burzliwej historii i bogatej kultury nie ma na polskim rynku nic.

Ta wydawnicza mizeria prowadzi do tego, że polskim czytelnikom Apacze kojarzą się niezmiennie z Winnetou. A tym samym z lekturą dla dzieci. Co wyłania się tej lektury? Przede wszystkim postać wodza Winnetou, czerwonoskórego dżentelmena, dyplomaty negocjującego z rządem meksykańskim, tropiciela śladów posiadającego wszystkie sprawności harcerskie, wszystkie zalety rycerza bez skazy i zmazy i wszystkie cnoty Zachodu, od chrześcijańskiego Średniowiecza po czasy współczesne. Samych Apaczów nie widać, pozostają w ukryciu, zawsze w oddali, spowici w mglisty obłok, którego nie sposób przebić. Jakby Karol May, przytłoczony wielkością Winnetou, nie miał siły, a może odwagi, zmierzyć się z resztą. Głównym bohaterem Winnetou nie jest zresztą Winnetou lecz Old Shatterhand, alter ego Karola Maya. Ów wytrawny westman podjął się szczytnego zadania, jakim jest kontynuowanie dzieła Kleki-petry, białego człowieka żyjącego wśród Indian, swoistego Pigmaliona, który potrafił wychować, uszlachetnić i uduchowić Indianina. Winnetou bowiem, wojownik bez skazy i zmazy, czytający w wolnych chwilach poezję, zdolny do rozumienia rzeczy wyższych, jest w pełni jego tworem, jego duchowym dzieckiem. Czym zresztą byłby Indianin bez zbawiennego oddziaływania białego człowieka? Pozostałby barbarzyńcą, wstrętnym Kiową, w najlepszym wypadku owym majaczącym we mgle Apaczem Mescalero, który nie miał szczęścia doznać cywilizującego wpływu Kleki-petry, i od którego Karol May trzyma czytelnika z daleka. Już sam ten fakt powinien nas trzymać z daleka od Karola Maya, ale niestety tak nie jest. Dzieci kochają świat fantazji. Nie przypuszczają nawet, że prawdziwy świat Apaczów jest stokroć bardziej fascynujący od tego wymyślonego.

Co się dzieje, gdy dzieci dorosną? Odchodzą od Bullerbyn, królewny Śnieżki oraz Apaczów i sięgają po inne książki. Wracają do nich dużo później, wraz z własnymi dziećmi, jeśli te dają się przekonać do podobnych lektur. Nowe pokolenia niekoniecznie odwołują się do tych samych bohaterów, co sprawia, że włożeni między bajki Apacze między bajkami pozostają.

Jeśli jednak dziecięca miłość do rycerskich Indian nie mija i młodzi ludzie pragną się dowiedzieć czegoś więcej o Apaczach, wobec braku książek na ich temat wpadają w szpony Geronima, innymi słowy spadają z obłoków na ziemię. W podyktowanym przez siebie dzienniku Geronimo nie jest bez skazy i zmazy, pozostaje jednak, dzięki wyobraźni Barretta, wielkim wodzem Apaczów, szlachetnym obrońcą wolności. Ów obraz mrocznieje, gdy na pierwsze lektury o Apaczach nałoży się kilka westernów w rodzaju Dyliżansu Johna Forda oraz buszowanie w Internecie. Wtedy wychodzi szydło z worka. Młodzi ludzie dowiadują się, że Apacze nie mieli manier białych dżentelmenów, nie kultywowali cnót chrześcijańskiego Zachodu, z Meksykanami bynajmniej nie negocjowali, lecz przywiązywali ich do pala męczarni i palili żywcem. Byli jednym słowem okrutnymi barbarzyńcami, a okrucieństwo mieli zakodowane w genach. Szok, jaki w zderzeniu z „prawdą” może przeżyć młody miłośnik Winnetou, oddał dobrze pewien felietonista w poważnym skądinąd piśmie: „Runęła w gruzach – wyznaje – moja cielęca sympatia do Apaczów, którzy zresztą do dziś stanowią dla mnie nieodgadniony fenomen. Rozumiem bowiem, że skrajnie surowe środowisko naturalne potrafi pozbawić wrażliwości jego mieszkańców, skupionych na fizycznym przeżyciu. Rozumiem, że wrogość sąsiadów może utwardzić charaktery ludzi przez nich zagrożonych, ale kwintesencja wręcz nieludzkiego okrucieństwa prezentowana przez Geronima i jego współplemieńców przechodzi moje wyobrażenie”[3]. I tak dobrze, że odkrycie kwintesencji nieludzkiego okrucieństwa, które przekłuło balon cielęcej miłości do Apaczów, nie sprowadziło felietonisty na manowce, co łatwo mogło się zdarzyć. U Mrożka dzieci, których okłamywano, pokazując im w zoo nadmuchanego słonia, wykoleiły się zupełnie, opuściły w nauce i zostały chuliganami. Przestały też wierzyć w słonie. Oszukany przez Karola Maya felietonista przestał wierzyć w Apaczów do tego stopnia, że zaplątał się na dobre w sidła stereotypów. Od schematu wyidealizowanego Indianina przeszedł do schematu Indianina diabolicznego. Z tego chociażby względu do Winnetou powinno się podchodzić z wielką ostrożnością.

Lekarstwem na wszelkie nonsensy na temat Indian byłyby powieści pisane przez pisarzy z prawdziwego zdarzenia, którzy przed pisaniem czytają, zbierają dokumentację, tak, aby tworzona przez nich fikcja nie urągała faktom. Ale to właśnie wydaje się niemożliwe. Apaczów kojarzy się z Winnetou do tego stopnia, że pisanie, tłumaczenie i wydawanie innych o nich książek staje się niepotrzebne. Jaki jest sens pisać o Apaczach, skoro istnieje Winnetou! Arcymistrz Karol May zamurował temat doszczętnie. Nad tym, aby mur wzniesiony wokół Indian się nie rozpadł, czuwają wydawcy i dziennikarze.

Artykuły o Indianach, które ukazały się na łamach „Polityki” przez ostatnie dziesięciolecia można policzyć na palcach jednej ręki. Trzy z nich, każdy na co najmniej dwie strony pisma, dotyczyły Winnetou i Karola Maya! Pierwszy, „Sorry, Winnetou” Adama Krzemińskiego[4], o wymieraniu Indian jako mitu kultury masowej, budził nadzieję, że mur wokół Apaczów zaczyna się kruszyć. Nadzieja okazała się przedwczesna. Kilka lat później pospieszyła z zaprawą murarską Justyna Sobolewska, by w artykule „I ty nie zostaniesz Indianinem”[5] mur naprawić, ożywiając ducha Karola Maya i rozdmuchując legendę indiańską. Bez książek o Winnetou – przekonywała – nikt Indianami interesować się nie będzie. Mur wyremontował ostatecznie sam Adam Krzemiński w artykule „Blada twarz Winnetou”[6] napisanym z okazji setnej rocznicy śmierci Karola Maya. Dowiedzieliśmy się z niego, że May, owszem, był wielkim blagierem, ale to dzięki niemu Niemcy znają dziś historię Indian lepiej niż Amerykanie. Świadectwem tego, jak Polacy dzięki Mayowi znają historię Indian, jest sama „Polityka”, której redaktorzy raczą czytelników ciągłym recyklingiem śmieci, przepraszam, wiedzy na temat Apaczów i Indian w ogóle.   

Sądząc po ilości doskonałych książek o kulturach tubylczych wydawanych w Ameryce, myślę, że sporej rzeszy Amerykanów solidna wiedza na temat Indian wcale nie jest obca. Nie wiem, czy Niemcy rzeczywiście znają historię Indian lepiej niż Amerykanie. Wiem natomiast, jak to wygląda we Francji, gdzie wszelkie próby wylansowania książek Karola Maya i filmów o Winnetou zakończyły się fiaskiem.

W kraju, gdzie o amerykańskich tubylcach pisali Montaigne, Rousseau, Chateaubriand, a w dobie obecnej Jacques Soustelle, Claude Lévi-Strauss, Jean Malaurie, Jean-Marie Le Clézio, książki Karola Maya nie miały i nie mają żadnej szansy na zdobycie uznania. Przekaz Lévi-Straussa, Malaurie’ego, Le Clézio jest zbyt silny, by czytelnik dał się zwieść głosowi Karola Maya. Wiedza tych ludzi, ich inteligentna refleksja, zrozumienie, z jakim podchodzą do Indian i Inuitów, w końcu ich niewiarygodna empatia, czynią z ich książek, z każdej ich wypowiedzi prawdziwą strawę duchową, a ta, poprzez szkołę i media, trafia do wszystkich, formuje umysły, narzuca ton.

Przykład jeden z tysiąca. Któregoś ranka, kończąc radiowe wiadomości, dziennikarz przedstawił nowo wydaną książkę. Były to przemowy wodzów indiańskich. Przeczytał fragment jednej z nich, szczególnie przejmujący, po czym dodał: „Człowiek, który to powiedział, nie umiał czytać ani pisać. Nazywał się Cochise, był wodzem Apaczów Chiricahua, zapamiętajcie to imię”. Niby mało znacząca rzecz, niemniej zawarta w wypowiedzi wrażliwość na piękno sztuki oratorskiej ludu nieposiadającego pisma rozgrzała jak promień słońca. Dzięki takiemu podejściu nie tylko Karol May nie miał we Francji żadnej szansy na zdobycie posłuchu, nie miałby jej również inny blagier, daleko groźniejszy od Karola Maya, Wojciech Cejrowski.

W kraju, w którym odrzuca się blagierów przez szacunek do Indian, wychodzą setki książek na temat indiańskich nacji. Przez ostatnie lata kupiłam we Francji ponad dwadzieścia o samych Apaczach. Są to tłumaczenia autorów amerykańskich oraz prace historyków i pisarzy francuskich. Ci, wiedzeni prawdziwą pasją, jeżdżą na ziemie Indian, współpracują z rezerwatami, szukają dokumentacji i piszą, dla dorosłych i dla dzieci.

Ludzi z podobną pasją nie brakuje w Polsce. Wobec faktu, że wielkie oficyny oraz prasa bojkotują tematy indiańskie, ludzie ci próbują wypełnić wydawniczą lukę. Działające od wielu lat wydawnictwo Tipi, kierowane przez Marka Maciołka,  publikuje przekłady autorów amerykańskich, a także książki wybitnych polskich znawców tematyki indiańskiej: Aleksandra Sudaka i Marka Hyjka. Jest to przedsięwzięcie godne podziwu i nie do przecenienia na polskim rynku. Gdyby redaktorzy pism chcieli zerwać z intelektualnym lenistwem i odejść od wygodnych przyzwyczajeń i gotowych skojarzeń, dostrzegliby tę niezwykłą działalność ludzi pragnących przybliżyć nam rzetelną wiedzę o Indianach. Żeby rozbić mur obojętności i ignorancji wokół indiańskich kultur, a Indian wyrwać z kontekstu kultury masowej, konieczny jest wysiłek wydawców oraz współudział mediów.

Na dowód, że jest to możliwe, podaję listę książek o Apaczach, które ostatnimi laty kupiłam we Francji. Nie umieściłam na niej książek typu Pochowaj me serce w Wounded Knee, w których jest mowa o wielu indiańskich nacjach, ograniczyłam się do rzeczy o samych Apaczach. Wszystkie są w ciągłej sprzedaży i można je zamówić w księgarniach bądź w Internecie. Lista ta siłą rzeczy nie jest pełna. Tytuły, dla przejrzystości, napisałam po polsku. Podałam wydawcę. Ułożyłam datami wydania. Oto lektury o Apaczach w kraju, nad którym nie wisi przekleństwo Winnetou:

1.  S.M. Barrett, Dziennik Geronima. Librairie François Maspero, 1972 (kolejne wydania: Éditions La Découverte, 1983, 1994, 2001, 2003). Przekład z angielskiego.

2.  A. Kinney Griffith, Niño Cochise, Sto pierwszych lat Niño Cochise’a. Éditions du Seuil, 1973. Przekład z angielskiego.

3.  Jean-Louis Rieupeyrout, Historia Apaczów. Fantastyczna epopeja ludu Geronima. Albin Michel, 1987.

4.  Forrest Carter, Łzy Geronima. Éditions du Rocher, 1991 (powieść o ostatnich latach wolnych Apaczów). Przekład z angielskiego.

5.  Elliott Arnold, Złamana strzała. Éditions du Rocher, 1992 (tytuł oryginalny Brat krwi, powieść o przyjaźni Cochise’a i Jeffordsa, na podstawie której Delmer Daves nakręcił film Złamana strzała). Przekład z angielskiego.

6.  Edwin Sweeney, Cochise, wódz Apaczów Chiricahua. Éditions du Rocher, 1993. Przekład z angielskiego.

7.  Donald C. Cole, Apacze Chiricahua, od wojny do rezerwatu. Éditions du Rocher, 1993. Przekład z angielskiego.

8.  Angie Debo, Apacz Geronimo. Éditions du Rocher, 1994. Przekład z angielskiego.

9. Głosy Apaczów, Świadectwa współczesnych Apaczów zebrane i przetłumaczone przez Claude'a Dordisa. Éditions du Rocher, 1996.

10. Lou Cuevas, Legendy Apaczów Białogórskich i Jicarilla. Éditions du Rocher, 1997 r. Przekład z angielskiego.

11.  Morris Edward Opler, Mity i legendy Apaczów Chiricahua. Éditions du Rocher, 1998. Przekład z angielskiego.

12. Patrick Mosconi, Pieśń śmierci na ból Apaczów. Gallimard, 1999 (powieść o walkach Cochise’a i Geronima).

13. David Roberts, Byliśmy wolni jak wiatr. Od Cochise’a do Geronima, historia wojen Apaczów. Albin Michel, 1999. Przekład z angielskiego.

14. Harry James Plumlee. Cień wilka. Odyseja Apaczów. Éditions du Rocher, 1999 (powieść o czarowniku Nocadelklinny i wypadkach nad Cibecue). Przekład z angielskiego.

15. Patrick Mosconi, Agonia Geronima i inne klisze. Éditions Jean-Paul Rocher, 2000 (dziennik z podróży na ziemie Apaczów).

16. Leigh Sauerwein, Geronimo, ostatni wódz Apaczów. Hachette Jeunesse, 2004 (powieść dla młodzieży).

17. Pierre i Marie Cayol, Apacze, lud Kobiety Pomalowanej na Biało. Przedmowa Scott Momaday, Éditions du Rocher, 2006.

18. Olivier Delavault, Geronimo. Biografia. Gallimard, 2007.

19. Samuel E. Kenoi, Morris Opler, Upadek Geronima. Anacharsis, 2007. Przekład z angielskiego.

20. Edwin Sweeney, Mangas Coloradas. Wódz Apaczów. Éditions du Rocher, 2008. Przekład z angielskiego.

21. Corine Sombrun, Harlyn Geronimo, Śladami Geronima. Albin Michel, 2008. Przekład z angielskiego.

22. Grenville Goodwin, Neil Goodwin, Sekretni wojownicy - dzienniki apackie. Nuage rouge, 2012. Przekład z angielskiego.

23. Norbert Jakob, Apacze. Société des Écrivains, 2013 (powieść, której bohaterem jest Naiche).

24. Karl Jacoby, Cienie o świcie. Masakra Apaczów i brutalność historii. Anacharsis, 2013 (o masakrze Apaczów Aravaipa w Camp Grant). Przekład z angielskiego.

25. Jason Betzinez, Walczyłem u boku Geronima. Nuage rouge, 2013. Przekład z angielskiego. 

26. James Kaywaykla, Eve Ball, W czasach Victorio. Opowieść Apacza Warm Spring. Nuage rouge, 2014. Przekład z angielskiego. 

***  


[1] Geronima żywot własny, S. M. Barrett, Warszawa 1975.

[2] Donald E. Worcester, Apacze. Orły Południowego Zachodu, Wydawnictwo Tipi, Wielichowo 2002.

[3] Mariusz Wollny, "Dwie biografie", Tawacin nr 67, jesień 2004.

[4] Adam Krzemiński, „Sorry, Winnetou”, Polityka, 20 lipca 2002.

[5] Justyna Sobolewska, „I ty nie zostaniesz Indianinem”, Polityka, 4 września 2010.

[6] Adam Krzemiński, „Blada twarz Winnetou”, Polityka, 25 kwietnia 2012.

________________________

©Zofia Kozimor

 

   Powrót

Do góry