Powrót                                               

 

 

Kilka słów o rasizmie

Ksenofobia, nieufność i wrogość wobec innych występowały i występują pod każdą szerokością geograficzną. Niechęć wobec obcych widoczna jest chociażby w nazwach pierwotnych plemion, które siebie tylko mianowały ludźmi, innych nazywając w najlepszym przypadku wrogami. W starożytności do tej tradycji dołączyli Grecy, dla których wszyscy spoza ich kultury byli barbarzyńcami. W czasach nowożytnych nie inaczej postąpili ludzie Zachodu, nazywając odkryte na innych kontynentach ludy "dzikimi". Członków pierwotnej grupy rodzinnej i współczesnych przedstawicieli Zachodu cechują te same odruchy i fobie. A jak daleko stąd do rasizmu?

Indianie prowadzili ze sobą nieustanne wojny, ale w wojnach tych nie chodziło o narzucenie innym własnych wartości, ani o przebudowę innych na własne podobieństwo. Były to albo wojny rytualne, albo wyprawy mające na celu pomszczenie krzywd, zabranie dóbr, zdobycie ludzi do ceremonii ofiarnych. W eseju Rasa, a kultura Claude Lévi-Strauss zauważył: "Odmienne kultury, stwierdzające jedynie swą odmienność, mogą albo świadomie się ignorować, albo żyć na stopie partnerskiej i prowadzić dialog. W jednym i drugim przypadku dochodzi do konfliktów i wojen, ale wojny te nigdy nie zagrażają istnieniu tych kultur. Sytuacja zmienia się całkowicie, gdy pojęcie różnicy między kulturami zostaje zastąpione poczuciem wyższości jednej z nich, a uznanie różnorodności kulturowej ustępuje miejsca przekonaniu o nierówności kultur."[1] Relacja o Michoacanie, jeden z najstarszych przekazów indiańskich, opisuje podbój rolniczych regionów nad jeziorem Patzcuaro przez koczowniczych Cziczimeków, nigdy jednak nie zostaje w niej wyrażone przeświadczenie o niższości przeciwnika. Osiadli kacykowie są pełni podziwu dla zręczności, wytrzymałości i religijnego ferworu Cziczimeków. Nomadzi z kolei odkrywają elementy obcej kultury, które sobie przyswajają. Następuje podbój, ale i wymiana. Dochodzi do przymierza między osiadłymi rolnikami i rybakami zapewniającymi dostatek oraz grupą wojowniczych nomadów wnoszących siłę wojskową i opiekę boga Curicaueri. Podobnie przybyłych do Nowego Świata Europejczyków Indianie przyjmowali z ciekawością, nierzadko z honorami, jakie oddawano bogom. Dopiero okrutne postępowanie przybyszów reakcję tę odmieniło. Ciekawość ustąpiła miejsca nieufności, obawie, a w końcu gwałtownej rewolcie. 

Rasizm, jako teoria o nierówności grup ludzkich uprawniającej jedną do dominacji nad innymi, jest owocem myśli europejskiej i skodyfikowany został w XIX wieku. Teorie rasistowskie sformułowane przez Gobineau, Chamberlaina, Vachera de Lapouge były ukoronowaniem tendencji istniejącej w kulturze Zachodu od dawna. Bazę rasizmu stanowi typowe dla europejskiej myśli przekonanie o rozwoju i postępie, o przechodzeniu przez stadia i etapy, czyli linearna wizja dziejów. I tak w łonie tej samej kultury dostrzegano dzieciństwo, wiek dojrzały i starość, między kulturami wprowadzono gradację i hierarchizację. Poglądy te zyskały naukową podbudowę wraz z ogłoszeniem teorii Darwina. Pojęcie ewolucji ze świata biologicznego wprowadzono do świata kultury.

Teorie rasistowskie klasyfikowały cechy ludzi na płaszczyźnie fizycznej, moralnej i intelektualnej, a potrzeba klasyfikacji prowadziła do ustanowienia hierarchii ras. Białemu człowiekowi przyznano oczywiście najwyższe miejsce we wszystkich rankingach. W Murzynach i Indianach Europejczycy widzieli istoty pozbawione człowieczeństwa, niezdolne do myślenia. "Dziki" to wykluczony z kultury, należący do świata natury. Wraz z ogłoszeniem teorii ewolucji "dziki" dostarczył Europejczykom brakującego ogniwa, stał się pomostem między zwierzętami i ludźmi. Podczas licznych wystaw powszechnych, organizowanych na przełomie XIX i XX wieku w największych stolicach europejskich, eksponowano przywiezionych z zamorskich krajów autochtonów jako namacalny dowód konieczności misji cywilizacyjnej i kolonialnej. Bywało, że wywieszano tabliczki: "Nie karmić. Są żywieni". Dla ludzi z ulicy był to pierwszy i jedyny kontakt z innością. Kształtował on mocno wyobraźnię zwiedzających, gdyż obcy znajdowali się po drugiej stronie ogrodzenia, na wzór zwierząt zamkniętych w klatkach. Rasizm naukowy stawał się krótko rasizmem i trafiał pod strzechy.

 Nastawienie o charakterze rasistowskim charakteryzowało zarówno podbój i kolonizację Ameryki, jak i praktykę niewolnictwa. Względy ekonomiczne, żądza złota i ziem były niewątpliwie motorem podboju. Ale, aby przedsięwzięcie to doprowadzić do końca, czyli aby zabijać bądź zniewalać na masową skalę i bez skrupułów mężczyzn, kobiety i dzieci potrzebne było moralne i mentalne przyzwolenie, a takie mogło się zrodzić jedynie na płaszczyźnie ideologicznej. Ideologią usprawiedliwiającą czystki i grabieże była misja cywilizacyjna wobec dzikich, a u bazy tej ideologii legło przekonanie o ich niższości, czyli to, co nazwane zostało rasizmem. Murzyni, masowo wywożeni do niewolniczej pracy w Ameryce, traktowani byli jak przedmioty. Tzw. Czarny Kodeks wydany w 1685 roku we Francji, nadawał Murzynowi prawny status "ruchomości", zbywalnej, nabywalnej, podlegającej transakcjom. Ten akt prawny dekretujący do czego Murzyn nie ma prawa, wyrósł z mocno zakorzenionego przekonania o nierówności ras. Na długo przed teoriami rasistowskimi hierarchię ras opracował osiemnastowieczny naturalista Buffon. Dla Buffona Biały był doskonałością etyczną i estetyczną, Murzyn stanowił zwyrodnienie człowieka białego i umieszczony został na samym dole drabiny ras. Głębokie przekonanie o niższości podbitych ludów usprawiedliwiało działania kolonizatorów. "Dzikiego" można i trzeba było korygować, cywilizować, tresować, ewangelizować. Podbój i kolonizacja Ameryki doprowadziły do zagłady indiańskich plemion i ich kultury; zwycięzcom chodziło nie tylko o zabranie im ziemi, ale o ich całkowitą przebudowę według schematu narzuconego przez Europę. Historia współczesnych eksterminacji zaczęła się w 1492 roku.  

W kulturze Zachodu rasizm przybrał formy monstrualne, gdyż został wyposażony w bazę racjonalną i usankcjonowany przez naukę. Instynktowna niechęć wobec obcych stała się przyzwoleniem, została naukowo wytłumaczona i moralnie usprawiedliwiona.

Rasizm podparty nauką zaowocował polityką apartheidu w Afryce Południowej, inspirował rasistowskie zarządzenia w Ameryce i na podbitych kontynentach. Poparty szaloną ideologią i fanatyzmem doprowadził w XX wieku do wymordowania 6 milionów europejskich Żydów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że duch bojówek od bicia mniejszości i stawianie pod pręgierzem innych zdaje się odżywać. Mówiąc o rasizmie, warto mieć to na uwadze.

W Stanach Zjednoczonych wrogość wobec kolorowych nacji wzrosła po 11 września. Do czego to prowadzi mówi Sherman Alexie: Indianin, inżynier zatrudniony w firmie w Seattle, udawał się do pracy, gdy biały Amerykanin krzyknął do niego z okna półciężarówki: "Wracaj do swojego kraju!"[2]


[1] Claude Lévi-Strauss, Race et Histoire. Race et Culture, Albin Michel/Editions UNESCO, 2001.

[2] Sherman Alexie, Dix petits Indiens, Albin Michel, Paryż 2004.

Zobacz też artykuł w języku francuskim o tzw. ludzkich ogrodach zoologicznych: Ces zoos humains de la République coloniale, Le Monde diplomatique, sierpień 2000.

________________________

©Zofia Kozimor

 
   Powrót

Do góry