Powrót                                               

 

 

 

Jan Jakub Rousseau,

twórca nauk o człowieku  

 

Rok 2012 jest rokiem Rousseau. Gdyby żył, filozof z Genewy skończyłby 300 lat. Krytykowany, nierozumiany, sprowadzony przez szkołę i media, które celują w formowaniu postaw konformistycznych i przyprawianiu wszystkim gęby, do marzyciela o wybujałej wyobraźni, Rousseau był niekwestionowanym mistrzem Claude’a Lévi-Straussa. Francuski etnolog, zaproszony w 1962 roku przez Uniwersytet Genewski do udziału w obchodach 250 rocznicy urodzin filozofa, przedstawił go jako „twórcę nauk o człowieku”. W wypełnionej po brzegi auli rozprawił się z absurdami, jakie od dziesięcioleci wygłaszano na jego temat. Według Lévi-Straussa Rousseau – prawdziwy wizjoner, najwnikliwszy filozof XVIII wieku – dostrzegł to, na co byliśmy (i pozostajemy) ślepi, i próbował otworzyć nam oczy.

***

« To właśnie dzisiaj, gdy ogarnia nas – co Rousseau przepowiadał swoim czytelnikom – „przerażenie tych wszystkich, którzy będą mieli nieszczęście żyć po nas” (Rozprawa), jego myśl nabiera szczególnej intensywności i staje się wyjątkowo aktualna. Dziś właśnie, w świecie bardziej niż kiedykolwiek dla ludzi okrutnym [...], filozofia Rousseau, ujawniając wady humanizmu zupełnie niezdolnego do wykrzesania w człowieku szacunku dla cnoty, pomaga nam odrzucić iluzję, której zgubne skutki obserwujemy w sobie i na sobie. Czyż to nie mit o wyłącznej godności natury ludzkiej dokonał pierwszego gwałtu na samej naturze i pociągnął za sobą kolejne gwałty? Oddzieliliśmy najpierw człowieka od natury i przyznaliśmy mu nad nią niepodzielną władzę; zdawało nam się, że zatrzemy w ten sposób najistotniejszą cechę człowieka, mianowicie fakt, że jest on przede wszystkim istotą żyjącą. Zamykając oczy na tę wspólną wszystkim stworzeniom właściwość, dopuściliśmy do wszelkich nadużyć. W ostatnich czterech stuleciach swojej historii człowiek Zachodu wykazał dobitnie, że roszcząc sobie prawo do radykalnego oddzielenia ludzkości od świata zwierząt, przyznając jednym to, czego całkowicie odmówił drugim, rozpoczął przeklęty cykl, w którym zacieśniająca się coraz bardziej granica prowadziła do oddzielania jednych ludzi od drugich, do przyznawania coraz mniejszym grupom miana ludzkości i przywileju humanizmu, skażonego w zarodku, jako że z miłości własnej uczynił swoją zasadę i ukuł samo pojęcie.

Jeden Rousseau umiał przeciwstawić się temu egoizmowi, on, który w zapiskach w Rozprawie wolał uznać, że wielkie małpy z Afryki i Azji, opisane niezręcznie przez podróżników, są ludźmi nieznanej rasy, niż zaryzykować zanegowanie natury ludzkiej u istot, które mogły ją posiadać. [...]

Utożsamianie się ze wszystkimi formami życia, począwszy od najskromniejszych, nie ma nic wspólnego z nostalgiczną ucieczką, przeciwnie, proponuje dzisiejszej ludzkości, głosem Jana Jakuba Rousseau, zasadę mądrej pokory i wspólnego działania. W przeludnionym świecie, w którym okazywanie sobie względów jest coraz trudniejsze, lecz jakże nieodzowne, zasada ta, jako jedyna, może pozwolić ludziom żyć razem i budować harmonijną przyszłość. »

Claude Lévi-Strauss, « Jean-Jacques Rousseau, fondateur des sciences de l’homme » in Anthropologie structurale II, Plon 1973. (« Jean-Jacques Rousseau le subversif », Le Monde, Hors-série, mai-juillet 2012).

Przekład Zofia Kozimor

________________________

©Zofia Kozimor

 

   Powrót

Do góry