Powrót                                                                                

 

 

Życie codzienne

Ubranie i toaleta

Jedną z cech charakterystycznych nomadów była nagość. Ci wytrawni wojownicy walczyli zimą i latem ubrani jedynie w biodrowe przepaski. Już pierwszych europejskich kronikarzy uderzyła naturalna uroda tych nagich mężczyzn o włosach opadających na plecy. Podobną fascynację wzbudzali nomadzi w osiadłych mieszkańcach imperiów Mezoameryki.

Apacze wracający z wyprawy (Howard Terpning)

Geronimo wspomina, że wojownicy woleli nie krępować ruchów ubraniami. Wyruszając na wyprawę, Apacze mieli na sobie przepaski, przewiązywali się ponadto kawałkiem płótna, czy wyprawionej skóry, która służyła im nocą za przykrycie. Przed walką zakładali amulety, malowali twarze i ciało, by zapewnić sobie niewidzialność i ochronić się przed ciosami. Włosy obwiązywali opaskami, bądź zakładali kaski z jeleniej skóry, pięknie wyszywane i ozdobione piórami. Na nogach mieli zawsze długie do kolan mokasyny o wygiętych do góry noskach. Meksykanie uważali, że widok pomalowanych do walki, nagich Apaczów, był bardziej przerażający niż widok wojska w pełnym rynsztunku.

Apacz Chiricahua w wojennej czapce z piórami

Na co dzień mężczyźni nosili długie mokasyny, czasami spodnie, ale częściej nogawice chroniące ich przed kolcami roślin, biodrowe przepaski do kolan i koszule z jeleniej skóry. Z czasem, gdy zwierzyna stała się rzadsza, ubrania ze skóry zastąpiono ubraniami z płótna, które żyjący przy fortach Apacze otrzymywali, bądź kupowali od Meksykanów. Kobiety szyły im białe koszule, na które mężczyźni nakładali czasem, dla ozdoby, kamizelki. 

Apacze San Carlos (Frank Rinehart)

Porucznik Joseph Sladen, który na przełomie października i listopada 1872 roku spędził w obozie Cochise’a w górach Dragoon prawie dwa tygodnie, zanotował, iż Indianie ubrani byli bardzo biednie i skąpo: na biodrach nosili przepaski, na nogach mokasyny, a koc zastępował im wierzchnie nakrycie. Ale był to okres szczególnie trudny w życiu Apaczów. Osaczonym przez wojsko Indianom dotkliwie brakowało wszystkiego: jedzenia, skór i ubrań.

 

Apackie mokasyny do kolan z zadartymi noskami. (Arizona State Museum, Tucson)

Kobiety również nosiły długie do kolan mokasyny, dość szerokie, przy których – mówi Sladen - ich małe stopy wydawały się jeszcze mniejsze. Nosiły też piękne dwuczęściowe suknie z miękko wyprawionej jeleniej skóry ozdobione frędzlami, koralikami i dzwoneczkami. Kontakty z Meksykanami przyniosły im ubrania z perkalu. Kobiety szyły marszczone spódnice, a także bluzki i sukienki z karczkiem. Uwielbiały ozdoby. Na szyi nosiły mnóstwo naszyjników i korali. Malowały sobie twarze. Używały w tym celu barwnika wyrabianego z gliny koloru ochry. Sladen notuje oczarowany, że nie widział nic piękniejszego nad widok młodej apackiej dziewczyny mknącej jak wiatr na koniu, w kolorowej sukni, z rozwianymi włosami. Porucznik podkreśla jednocześnie uczciwość apackich dziewcząt. Jeden z Amerykanów, który do obozu Cochise'a przyjechał z generałem Howardem z Fortu Bowie, zainteresował się młodą Indianką, a ta okazała mu dużą sympatię. Młody człowiek dał jej naszyjniki i ozdoby, za którymi kobiety przepadały. Gdy jednak począł postępować zbyt poufale, "odpowiedziała mu z całą naiwnością i szczerością, że takie zachowanie nie należy do ich zwyczaju, ale gdyby chciał się z nią ożenić, ona się na to zgodzi".

Hattie Tom, dziewczyna Chiricahua (Frank Rinehart)

Małe dzieci chodziły nago. Starszym chłopcom zakładano przepaski, a dziewczynki ubierano tak samo jak dorosłe kobiety.  

Dziewczynka Jicarilla (Edward Curtis)

Dobytek Apaczów, jak wszystkich nomadów, był bardzo skromny. Posiadali mało przedmiotów, a te były niszczone po śmierci ich właściciela. Natomiast ta niewielka ilość ubrań i przedmiotów codziennego użytku była bogato zdobiona. Kobiety wyszywały koralikami, ozdabiały muszelkami, guziczkami, ćwiekami ubrania, przepaski i mokasyny. Malowano na kolorowo przedmioty, wyplatano ozdobne kosze. Przy czym każda grupa miała swoje wzory i style. Indianie posiadali, i posiadają do dziś, wielki zmysł artystyczny. Ich ozdoby charakteryzuje niezwykłe piękno linii i kształtów, a także daleko posunięta stylizacja. Ich rysunki i ozdoby posiadały zawsze wymiar magiczny i wyrafinowaną stylistykę. Patrząc na dekorację codziennych przedmiotów trudno się oprzeć wrażeniu, że są dziełem najlepszego designera.  

Młoda kobieta Chiricahua (Howard Terpning)

Przebywając z generałem Howardem w obozie Apaczów, porucznik Sladen zweryfikował wiele opinii na ich temat. Odkrył i mocno podkreślił ich czystość. „Ci dzicy Indianie, – pisze - którzy oparli się wpływowi cywilizacji, posiadają cechy, którymi chcieliby się poszczycić ich biali wrogowie. Są bardzo czyści, co może wydać się dziwne tym, którzy skłonni są uważać Indian za istoty leniwe i brudne”. Gdy tylko Apaczom nie brakowało wody, myli się w strumieniach i rzekach, i, co zauważył również Edward Curtis, utrzymywali ciało w czystości, by brudem nie obrażać bogów. Sladen przyznaje, że przeganiani przez wojsko z miejsca na miejsce, zmuszani do ukrywania się, bądź do przepraw przez pustynne równiny, gdzie nie było wody, Indianie mogli się nie myć przez kilka dni. Ale w obozie Cochise’a, gdzie wody mieli pod dostatkiem, wszyscy, kobiety i mężczyźni, przestrzegali skrupulatnej czystości. Kobiety i dzieci każdego dnia spędzały całe godziny w wodzie. Kobiety wchodziły do wody ubrane. Zdejmowały tylko mokasyny. Potem pluskały się wśród śmiechu, pisku i zabaw. 

 

Poranna toaleta (Edward Curtis)

Apacze, zarówno kobiety jak mężczyźni, bardzo dbali o włosy. Mężczyźni nosili włosy luźno opadające na ramiona i plecy, kobiety zaplatały je często w warkocze. Sladen zauważył, że używali szpiku kości zwierząt do nacierania włosów. Któregoś ranka zaobserwował scenę toalety Cochise’a. Wódz był niezwykle schludny, na co zwróciło uwagę wielu Amerykanów. Jedna z żon palcami rozczesywała jego włosy, potem pociągnęła je tłuszczem i ponownie czesała, gładziła i układała. Trwało to około godziny, po czym włosy wodza były błyszczące - pisze Sladen - „jak świeżo wyczyszczone buty”.

Apacze bardzo dbali o włosy (Inn of the Mountain Gods, Rezerwat Mescalero)

Porucznik podkreśla, że nie zauważył wśród Apaczów wszy, pcheł, ani innego robactwa, od którego roiło się w miasteczkach białych. „Ci ludzie absolutnie nie znają robactwa. Nie znalazłem najmniejszego śladu robaków podczas całego u nich pobytu”. Lekarze z kolei nie mogli się nadziwić sile fizycznej i zdrowiu Apaczów. Nawet u wiekowych osób nie dostrzegali starczych przypadłości znanych ludziom białym.  

Męska koszula Apaczów Białogórskich (Arizona State Museum, Tucson)

Indianie uważali, że zarost i włosy na ciele są czymś bardzo nieestetycznym. Mężczyźni wyrywali sobie nieliczne włosy wyrastające na brodzie. Dziewczynki straszono, że jeśli nie będą kąpać się w rzece, wyrosną im włosy na całym ciele. 

Apacka czapka z piórami sowy (Arizona State Museum, Tucson)

W obozowiskach Apaczów nie było latryn, ani ubikacji. Potrzeby fizjologiczne załatwiali daleko od obozu, przemieszczali się nawet za każdym razem trzy kilometry. Byli bardzo wstydliwi. O potrzebach fizjologicznych nigdy nie rozmawiali z innymi, ograniczali się do stwierdzenia, że muszą na chwilę odejść. Choć ubranie często ograniczali do biodrowej przepaski, nigdy nie pokazywali się zupełnie nago. Dla wojowników było nie do pomyślenia obnażyć się przed innym mężczyzną. Kobietom nie wypadało pokazać nawet bosej bez mokasyna stopy.

Trudno nie zauważyć, że nasze dzisiejsze kanony estetyczne zbliżyły się zadziwiająco do kanonów uznawanych przez Indian. Zaskakujące jest, do jakiego stopnia niektóre ich zdjęcia sprzed stu lat wydają się współczesne.

Dziewczyna Chiricahua

No Talq, wojownik Chiricahua

(O innych spostrzeżeniach porucznika Sladena dotyczących życia codziennego Apaczów patrz artykuł "W obozie Cochise'a").

Bibliografia:

1. Edwin R. Sweeney, Joseph A. Sladen, Frank Sladen, Making Peace with Cochise. The Journal of Captain Joseph Alton Sladen, University of Oklahoma Press, 1997.

2. Morris Edward Opler, An Apache Life-Way: The Economic, Social and Religious Institutions of the Chiricahua Indians, University of Nebraska Press, 1996.

3. Edwin R. Sweeney, Cochise, Chiricahua Apache Chief, University of Oklahoma Press, 1991.  

_______________________

©Zofia Kozimor 

 

   Powrót

Do góry